18-09 1939. Natarcie 1 psp WBP-M na Tomaszów, ze wsparciem czołgów zgrupowania pancernego mjr Majewskiego (kolumna południowa).

W bitwie pod Tomaszowem Lubelskim ppor. Wacław Zaleski był dowódcą plutonu motocyklistów w szwadronie rozpoznawczym 1 pułku strzelców konnych Warszawskiej Brygady Pancerno – Motorowej. W dniu 18.09.1939 r. brał udział w natarciu 1 psk (kolumna północna WBP-M nacierająca po osi Zielone – Rogóźno – Tomaszów Lubelski ) na wzgórze 309 i 318. We wspomnieniach zawartych w książce p.t. „W Warszawskiej Brygadzie Pancerno – Motorowej 1939 " ppor. Wacław Zaleski opisuje to natarcie, znane mu z autopsji i z zebranych relacji od towarzyszy broni. W książce tej ppor. Wacław Zaleski opisuje również natarcie 1 pułku strzelców pieszych (drugi pułk WBP-M) Warszawskiej Brygady Pancerno-Motorowej na Tomaszów Lubelski w dniu 18.09.1939 r. Natarcie to przeprowadzone było po osi Ciotusza – Łasochy – Tomaszów Lubelski z działaniem osłaniającym po osi Kunki – Pasieki – Tomaszów Lubelski. Natarcie 1 psp wsparte było czołgami własnymi brygady i czołgami zgrupowania pancernego mjr Stefana Majewskiego, doraźnie podorzadkowanego brygadzie. Oddziały zgrupowane na tym kierunku natarcia, w zasadzie po dwóch zbliżonych osiach, nazywane są w literaturze i wspomnieniach kolumną południową WBP – M.
Ppor. Wacław Zaleski nie brał udziału w tym natarciu (brał udział w natarciu kolumny północnej) i opisuje je na podstawie zebranych wspomień i relacji od towarzyszy broni. Relacje te spisywane były m. in. podczas długiej podróży morskiej Samodzielnej Brygady Strzelców Podhlańskich do Norwegii w 1940 r., w której uczestniczyło wielu oficerów i żołnierzy biorących udział w walkach pod Tomaszowem Lubelskim. W składzie tej brygady, podczas wyprawy norweskiej, ppor. Wacław Zaleski był dowódcą zmotoryzowanego oddziału rozpoznawczego i uczestniczył w zwycięskiej bitwie o Narwik.
Później wiele dyskusji o wydarzeniach września było prowadzonych i spisywanych w niemieckich obozach jenieckich. Materiały i wiele konsultacji od uczestnków działań Warszawskiej Brygady Pancerno - Motorowej, od poczatku jej motoryzacji do końca wojny obronnej 1939 r., były zbierane przez ppor. Wacława Zaleskiego przez 42 lata.

Motto do książki :

Pamiętaj! Gdyby ktoś historii zmieniał karty,
Coś zatajał, fałszem przyoblekał -
To zawołaj ze stanowczym gestem:
- Jeszcze jestem!

Kierując się wskazanimi tego motta relację ppor. Wacława Zaleskiego o natarciu południowej kolumny Warszawskiej Brygady Pancerno Motorowej na Tomaszów Lubelski przytaczamy dosłownie:
„Jak wyglądała sytuacja od rana 18 września na drugim odcinku działania brygady? Jeśli chodzi o ważność – to na pewno był to pierwszy. Świadczy o tym zarówno zadanie wyznaczone kolumnie południowej, jak i siła, którą dysponował ten człon Warszawskiej BPanc-Mot. Kolumnę południową brygady, którą dowodził ppłk dypl. Zenon Wzacny stanowił 1 pułk strzelców pieszych (bez 3 kompanii – zatrzymanej przez płk. Roweckiego w odwodzie brygady) oraz oddział piechoty (płk.Wzacny oznaczył go jako 5 kompanię), złożony ze spieszonych żołnierzy po zniszczeniu (w Zwierzyńcu - przyp. autora art.) sprzętu – pancerniaków, saperów, i innych.
Artyleria składała się z :
  • baterii haubic (4 działa) kpt. Jadasa z dywizjonu artylerii motorowej brygady,
  • 9 baterii 21 pułku artylerii lekkiej (4 działa) por T .Jankowskiego ( poległ 18 wreśnia ),
  • 22 baterii artylerii przeciwlotniczej (4 działa),
  • kompanii armat przeciwpancernych (12 armat 37 mm) kpt. Mytkiewicza z dywizjonu motorowego przeciwpancernego brygady oraz
  • 3 działek pułkowego plutonu przeciwpancernego.

Broń pancerna to :

  • własny pluton TKS z 1 pułku strzelców pieszych (5 czołgów) por. Murowickiego,
  • kompania lekkich czołgow „Vickers” kpt. Bloka (10 czołgów),
    oraz zgrupowanie pancerne mjr.Majewskiego. To ostatnie złożone z
  • 11 szwadronu TK (13 czołgów) rtm. Spodenkiewicza,
  • plutonu motocyklistów kpt. Barabasza z 11 dywizjonu pancernego Mazowieckiej BK
  • 33 szwadronu TK (12 czołgów) por. Szyksznela z 33 dywizjonu pancernego Wileńskiej BK,
  • 62 kompanii czołgów TK (10 czołgów) kpt. Szpakowskiego,
  • resztek 61 kompanii czołgów TK ( 4 czołgi) kpt. Czaplińskiego z 21 dywizji piechoty górskiej oraz
  • 3 kompanii czołgów lekkich z częścią 2 kompanii (razem 22 czołgi 7 TP) z 1 batalionu czołgów pod dowództwem kpt. Kossobudzkiego.
Jak widać, plk Rowecki tak dokonał podziału sił i środków, by kolumna południowa podczas natarcia na Tomaszów Lubelski dysponowała ogromną – jak na nasze wtedy warunki – siłą uderzenia. Ona to miała zadecydować, w warunkach współgrania wszystkich czynników , o otwarciu drogi przez Tomaszów.
Przed omówieniem działania kolumny południowej mając pełny obraz sił Warszawskiej BPanc-Mot, nacierających na Tomaszów, postaram się pokazać siły i środki obu stron.
W kolumnie północnej był pułk kawalerii zmotoryzowanej (1 pułk strzelców konnych nacierający po osi Zielone- Rogóźno- Tomaszów- przyp.autora art.), liczący 44 oficerów i 1100 szeregowych, z tego do walki pieszej około 650. W jego składzie były : szwadron rozpoznawczy, cztery szwadrony liniowe, szwadron karabinów maszynowych z moździerzami oraz pluton przeciwpancerny wraz z baterią artylerii zmotoryzowanej – kolumna ta mogła skierować do walki pieszej około 750 żołnierzy.
Kolumnę południową stanowił pułk strzelców pieszych (bez jednej kompanii ale z „nową”- 5 kompanią ), o stanach do walki pieszej i organizacji takich samych jak w pułku kawalerii zmotoryzowanej, oraz trzy baterie artylerii (w tym jedna przeciwlotnicza) i zgrupowanie pancerne – łącznie kolumna ta miała około 1250 żołnierzy do walki pieszej.
W Tomaszowie broniła się niemiecka 4 dywizja lekka. Dziś wiemy, że 2 lekka dywizja niemiecka liczyła 10 770 oficerów, podoficerów i szeregowców, a z tego do do walki pieszej około 7500. Dywizję tę tworzyły : pułk kawalerii zmotoryzowanej w składzie trzech dywizjonów (każdy miał trzy szwadrony liniowe, szwadron broni ciężkiej i baterię artylerii); dywizjon motocyklistów (trzy szwadrony motocyklistów i szwadron broni ciężkiej); pułk rozpoznawczy w składzie dwóch dywizjonów (każdy miał dwa szwadrony samochodów pancernycvh i szwadron motocyklistów); pułk artylerii w składzie dwóch dywizjonów artylerii lekkiej (każdy miał 3 baterie haubic 105 mm); dywizjon przeciwpancerny w składzie trzech kompanii armat przeciwpancernych 37 mm i kompanii przeciwlotniczych enkaemów 20 mm; batalion pionierów; kompania łączności; zaopatrzenie i służby.
Wiele dokumentów niemieckich wskazuje. że 4 dywizja lekka miała nie jeden pułk strzelców zmotoryzowanych, lecz dwa. Według tych danych miała ona następujące pułki :
10 – strzelców zmotoryzowanych ( dowódca ppłk Brember),
11 – strzelców zmotoryzowanych ( dowódca płk von Apell), oraz
102 – artylerii lekkiej (dowódca ppłk Kampfhenkel).
Całością dowodził gen. mjr Ritter von Hubicki. Przybliżony obraz sił i środków, które 18 września spotkały się pod Tomaszowem Lubelskim przedstawia tabela :
 
siły i środki strona polska strona
niemiecka
kolumna północna kolumna
południowa
razem razem
liczba żołnierzy do
walki pieszej
ok. 750 ok.1250 ok.2000 ok. 7500
rkm 75 75 150 -
lkm - - - 404
ckm 17 16 33 62
nkm - - - plot 12
kb ppanc. 18 16 34 -
granatniki - - - 42
moździerze 4 4 8 24
armaty ppanc. 4 15 19 48
działa art. 4 4 8 32
haubice - 4 4 -
działa plot. - 4 4 24
czołgi rozpoznzwcze
TK i TKS
4 44 48 -
czołgi lekkie
(7 TP i VICKERS)
- 32 32 86
samochody pancerne - - - 131

W tabeli nie zostały uwzględnone po stronie polskiej już zlikwidowane samochody pancerne, a po stronie niemieckiej zmiany w stanach i liczbie broni, o które została ona zwiększona tuż po południu, po przybyciu posiłków (batalionu czołgów i towarzyszącej piechoty).
Ale jeśli nawet te wielkości są podane w przybliżeniu, to drobna niedokładność w takim porównaniu nie ma większego znaczenia wobec ogromnych różnic w siłach i środkach obydwu stron. Dlatego wydaje się , że oceny niektórych autorów zajmujących się dziejami tej bitwy są bardzo często za surowe. Na tej niemieckiej lekkiej dywizji, wzmocninej po południu, wg niektórych niemieckich dokumentów, dwoma pułkami czołgów i zmotoryzowaną piechotą, „połamały sobie zęby” wszystkie jednostki połączonych armii.
Nieraz w opisie tej bitwy siły strony polskiej są określane jednoznacznie: dywizje, brygady, pułki, bataliony, dywizjony, podczas gdy w rzeczywistości były to takie oddziały tylko z nazwy. Siły ich, nigdy nie regenerowane, w walkach pod Tomaszowem były już bardzo szczupłe. Ponadto jednostki połączonych armii biły się nie tylko z tą wzmocnioną lekką dywizją, lecz (nawet w ostatniej fazie walki) od kilku dni toczyły zacięte boje z niemieckimi 8, 28, i 27 dywizjami piechoty, z oddziałami 2 dywizji pancernej i posiłkowymi 45 dywizji piechoty.
Wracamy do działań kolumny południowej. Bez omówienia ich, fragment działań 1 pułku strzelców konnych, zwłaszcza zakończenie jego natarcia, będzie i dziś niezrozumiały, tak jak był nie zrozumiały dla nas – żołnierzy pułku, w tamtych dniach września.
Ppłk Wzacny postanawia nacierać naTomaszów głównymi siłami po osi Ciotusza-Lasochy-Tomaszów. Przyjmuje on w tym rozwiązaniu działanie drugiego członu kolumny.Drugim członem swej kolumny, osłaniając swoje siły główne, będzie uderzać na Tomaszów od południa. Będzie to działanie przez Kunki i Pasieki, równolegle do sił głównych kolumny południowej brygady.Ten drugi człon około 1 km na południe od traktu Ciotusza-Łasochy-Tomaszów wejdzie od południowego zachodu do Tomaszowa. Będzie to więc natarcie po dwóch prawie zbliżonych osiach.
Mimo zapowiedzianego na odprawie w dniu 17 września ubezpieczenia działania całej Warszawskiej Bpanc-Mot od południowego zachodu i południa ppłk Wzacny postanawia ubezpieczyć swoje prawe skrzydło własnymi siłami i wyznacza do tego zadania kompanię rozpoznawczą.
Podstawę natarcia ma stanowić wschodni skraj lasu położonego na zachód od m. Łasochy.
Do tej podsawy oddziały wyruszą marszem ubezpieczonym. Po osi Łasochy-Tomaszów pójdą :1 kompania kpt. Romana Kani, trzy plutony – cekaemów, przeciwpancerny i moździerzy, wszystkie oddziały czołgów rozpoznawczych TK zgrupowania mjr. Majewskiego oraz kompania „Vickersów” kpt. Bloka. W natarciu czołgi maja się posuwać za kompanią i w odpowiedniej chwili wesprzeć jej działanie.2 kompania por. Antoniego Smoczkiewicza z dwoma plutonami cekaemów i plutonem moździerzy ma iść drugą osią (przez Pasieki). Natarcie jej wesprze część zgupowania mjr.Majewskiego – czołgi lekkie 7 TP kpt. Kossobudzkiego. W przerwie między kompaniami 1 i 2 będzie się posuwać 4 kompania por. Ludwika Drąga i „nowa” (5) kompania z zadaniem nie tylko wypełnienia luki, ale wsparcia lewego lub prawego skrzydła natarcia.Tam też ma znajdować się cała artyleria i kompania przeciwpancerna kpt. M. Mytkiewicza z zadaniem wsparcia ogniem obydwu członów natarcia.
Na prawe skrzydło drugiej kompanii skierowano kompanię rozpoznawczą kpt. Józefa Horodyskiego z zadaniem ubezpieczenia całości natarcia od południowego zachodu i południa. Miejsce postoju dowódcy kolumny południowej brygady będzie przy 4 kompanii, a w czasie natarcia-w zależności od sytuacj. Wyjście z miejsca postoju nastąpi 18 września przed świtem, a osiągnięcie podstaw wyjściowych o godz. 5.
Trzeba pamiętać, że na drodze kolumny południowej Warszawskiej Bygady Panc-Mot,w rejonie Ulowa, Kunek i Zawadzki, znajdowały się wysunięte stanowiska Niemców.Rozpoznanie ppłk. Wzacnego stwierdziło tam obecność wojsk niemieckich już po południu 17 września. Wtedy właśnie 12 pułk piechoty z grupy operacyjnej „Boruta” zajął stanowiska pod Ulowem i Zawadką, ale – jak wiemy – w nocy z 17 na 18 wreśnia opuścił te stanowiska (zresztą z zgodnie z rozkazem gen. Boruty-Spiechowicza) i wyruszył ze swoją 6 dywizją w kierunku m. Skwarki, a więc na południe. O fakcie tym i otym, że 18 września o godz. 3 nie było polskich oddziałow na trasie posuwania się kolumny południowej brygady, jej dowódca dowiedział się dopiero tego samego dnia około godz. 5, po przybyciu czoła kolumny na podstawę wyjściową do natarcia.
Około godz. 7, gdy oddziały polskie dotarły do podstawy wyściowej, Niemcy otworzyli silny ogień artyleryjski. Natarcie polskie rozpoczęło się około godz. 8. Wysunięte ubezpieczenia niemieckie odskoczyły na swoje pozycje umocnione, ostrzelawszy uprzednio nacierających piechurów w momencie gdy zaczęli oni wychodzić ze wschodniego skraju lasu na południe od Ulowa. Umocnione pozycje niemieckie znajdowały się na wysokości Kolonii Rogóźno na drodze do Tomaszowa i na skraju lasu na południu , broniąc na trakcie z Ciotuszy wejścia do Tomaszowa od zachodu. W przedłużeniu na południe linia ta przechodziła przez wieś Pasieki. Była ona ubezpieczeniem lewego skrzydła niemieckich linii oporu.
Na linii głównej ruszyło natarcie i stała się rzecz, która w skutkach była bardzo niepomyślna. Historia lubi się powtarzać. Płk Rowecki, niestety, jej nie opisał, a mógłby po raz drugi w swych notatkach zamieścić uwagę: „sknociły czołgi”. Otóż czołgi rozpoznawcze, idące za 1 kompanią, wbrew uprzednio wydanym rozkazom, wysunęły się przed nacierających strzelców i zaatakowały umocnione pozycje niemieckie. Natknęły się na morderczy ogień silnej broni przeciwpancernej i artylerii. Skutki były opłakane – czołgi poniosły olbrzymie straty, sięgajace 80 %, a natarcie na tym odcinku, mimo wsparcia go 4 kompanią, utknęło. Nacierający zostali zatrzymani na wysokości Kolonii Rogóźno i skraju lasu na północ od m.Pasieki.
Niedaleko, bo zaledwie 1,5 km na północ od drogi Lasochy-Tomaszów, na tej samej wyso-
kości nacierał na Kolonię Rogóźno 3 szwdron 1 pułku strzelców konnych. Natrafił też na bardzo silnie umocnione pozycje niemieckie, naszpikowane wielką siła ognia, też utknął, nie mogąc przełamać silnie bronionej zapory.
Inaczej było na odcinku nacierającej na Pasieki 2 kompanii. W swojej relacji kpt. Kossobudzki, dowódca lekkich czołgów 7 TP, podał, że jego czołgi też wyprzedziły piechotę i ruszyły do natarcia. Ale były to przecież inne czołgi - dysponujące dużą siła ognia, dobrze opancerzone. Szybkością działania, impetem i siłą zaskoczyły Niemców. I za to chwała załogom i ich dowódcy. Źródła ognia niemieckiego w południowej części Pasiek i ta część wsi zostaje zdobyta w bardzo krótkim czasie. Strzelcy 2 i „5” kompanii – dochodzą do tego rejonu. Kpt. Kossobudzki wysyła dalej swoje czołgi skrajem lasu na południowy odcinek Tomaszowa. Tu jest druga, bardzo silnie broniona linia obrony niemieckiej z artylerią, armatami przeciwpancernymi, moździerzami oraz przeszkodami naturalnymi. W tym miejscu Niemcy stawili bardzo silny opór. Do walki z oddziałami polskimi, wchodzacymi do Tomaszowa od południa, rzucili czołgi i samochody pancerne. Działanie naszych czołgów 7 TP ma jednak swoją siłę przebojową. Mimo przeciwuderzeń niemieckich czołgi te przy wsparciu piechoty przełamują tę zaporę i wdzierają się od południa do miasta. W tym samym czasie piechurzy już wśród zabudowań miasta toczą zacięty bój o kompleks budynków koszarowych. Ginie tam jeden z oficerów – por. Marian Herman.
Jest południe. Kompania rozpoznawcza 1 pułku strzelców pieszych dociera do południowego wylotu szosy z Tomaszowa do Bełżca. Por. Kozal ze swoim plutonem motocyklistów zabiera poddających się około 40 Niemców. Mimo takiego powodzenia tej części natarcia-lewe północne skrzydło kolumny południowej brygady nie odniosło sukcesu. Minęło południe. Dowódca pułku otrzymuje od kpt. Horodyskiego alarmujący meldunek o nadciąganiu z kierunku Bełżca bardzo dużej kolumny niemieckich czołgów i samochodów.
Dziś wiemy, że była to brygada czołgów z oddziałem piechoty zmotoryzowanej 2 dywizji pancernej. To XXII korpus, zaalarmowany przez 4 dywizję lekką, wysłał jej w sukurs czołgi z piechotą, które znajdowały się właśnie między Bełżcem a Rawą Ruską. Wojska niemieckie idące z Bełżca podzieliły się: część ich ruszyła na Jeziernię, a większość na Tomaszów.
Sytuacja polskich oddziałow stała się bardzo trudna. Kompania rozpoznawcza, nawet wsparta czołgami, nie zdołałaby powstrzymać takiej siły przeciwnika.Opuściła swoje stanowiska i wycofała się w ogólnym kierunku na zachód od Tomaszowa.
Nowe działanie niemieckie było bardzo groźne dla całej południowej kolumny brygady. Ppłk. Wzacny około godz. 15 podjął decyzję cofnięcia swoich oddziałów. Ciekawe, że Niemcy nie uderzyli na odstępujące oddziały polskie, zadowolili się ich cofnięciem, i nie uruchomili żadnego natarcia, choć szosa Tomaszów – Bełżec była w zasięgu obstrzału polskiej artylerii i broni czołgów 7TP. Około godziny 16 wszystkie oddziały kolumny południowej otrzymały rozkazy wycofania się na podstawy wyjściowe. Nie niepokojone przez przeciwnika, wycofały się. Dziesięć nie zniszczonych w walce czołgów 7 TP dołaczyło do oddziałów 1 piłku strzelców pieszych.[...]
W tym miejscu trzeba wrócić do dnia 17 września, kiedy to gen. Piskor o godz.15 wydał decyzję nakazującą Warszawskiej Brygadzie Pancerno-Motorowej uderzyć 18 września o godz. 5 (później zmieniona na godz. 7.30) na tomaszów, a Krakowskiej Brygadzie Kawalerii ubezpiczać działania od północnego wschodu, posuwając się po osi Blizowa-Adamów-Potoczek-Suchowola-Hutków- Dominikanówka-Majdan Wielki-Szarowola do szosy Zamość-Tomaszów- i do lasów na północ od Tomaszowa (las Dąbrowa).
Odległość z miejsca postoju Krakowskiej Brygady Kawalerii do tomaszowskiego lasu Dabrowa po wyznaczonej trasie wynosi faktycznie (jak zapewne obliczył Steblik) 36 km.Jest jednak druga prawda. Krakowska BK bez styczności z nieprzyjacielem opuściła wieczorem 17 września rejon Kosobud, następnego dnia o godz. 8 przybyła nie do lasu Dabrowa, lecz do Majdanu Wielkiego, gdzie zatrzymała się na postój ubezpieczony. Z rejonu zaś Kosobud do Majdanu Wielkiego jest 23-24 km (wzdłuż przebytej przez brygadę trasy). I nie można zgodzić się z tym, że pokonanie nieco ponad 20 km w czasie od wieczora do godz. 8 dnia następnego, było męczace. Mersz konno na taką odległośc, bez zmęczenia ludzi i koni i bez kontaktu z nieprzyjacielem, nie powinien trwać dłużej niż 4 – 5 godzin – ot ,taki marsz bez pośpiech. To stwierdzają kawalerzyści, którzy z koni zsiedli zaledwie przed miesiącem.
Konkluzja końcowa Steblika jest następująca:”Oczywiście sukces mogło odnieść jedynie
skoordynowane działanie obu tych brygad, jak to było intencją gen. Piskora. Nie wydał on natomiast Krakowskiej Brygadzie Kawalerii rozkazu wcześniejszego zajęcia lasu Dąbrowa, było to bowiem niewykonalne pod względem czasu, jak i jej możliwości”. Trudno sie z tym zgodzić, gdyż są to jedynie supozycje autora co do czasu i możliwości wykonania zadania przez brygadę kawalerii. Przecież płk Rowecki wyraźnie napisał, że Krakowska BK będzie 18 września współdziałała zgodnie z ustaleniami wynikajacymi z zadania i że dowódca brygady obiecał przeciąć już w południe swoją artylerią szosę Zamość – Tomaszów. Nie pisałby, że dowódca tej brygady obiecał mu takie działanie, gdyby taka obietnica nie była złozona.Trudno płk. Roweckiego posądzać o przeinaczenie faktów w notatkach robionych nie dla innych, lecz dla siebie.
Jaki był powód niewywiązania się Krakowskiej BK z tych zadań i uzgodnień, zadne dostępne źródła nie podają.Opisując te działania opieramy się wyłącznie na na fakcie, że brygady tej na wyznaczonej trasie (od Majdanu Wielkiego i w uzgodnionym czasie nie było, ale mie ośmielam się – bezznajomości przyczyn – wydawać sądów. A bardzo ważnych przyczyn mogło być wiele, niestety, są nam nie znane.
Trzeba natomiast zgodzić się z tezą W.Steblika, że akcja mogła się zakończyć sukcesem -
pod warunkiem skoordynowania działania obu brygad. Kto ją miał koordynować, to chyba
jasne. Jezeli naciera pułk, to nie kordynują tej akcji dowódcy szwadronów, lecz dowodzący pułkiem, a więc jego dowódca. Gdy mają działać dwie brygady, to nie jeden z ich dowódców ma być koordynatorem, tylko ten, który tym brygadom wyznacza zadania.
Dowodzenie jest czynnością, a nie samą intencją. Tym brakiem koordynacji uzasadnił Steblik swoją mocną, lecz nie przekonującą opinię o niepełnej skuteczności natarcia Warszawskiej Brygady Pancerno - Motorowej, w tym również wadliwie zmontowanego zmontowanego natarcia 1 pułku strzelców konnych."

cdn.


Opracował: Lucjan Bednarz

na podstawie książki Wacława Zaleskiego p.t.
„ W Warszawskiej Brygadzie PancernoMotorowej 1939”
Z dziejów 1 Pułku Strzelców Konnych
Wydawnictwo MON
Warszawa 1988
ISBN 83-11-07460-7

 

 

Dodaj komentarz


Kod ochronny
Odśwież