| 18-09-1939. Natarcie 1 pułku strzelców konnych WBP-M na Tomaszów Lubelski (kolumna pónocna). Bój o wzgórze 309 i 318. |
|
- W książce pt. " Armia Kraków" jej autor płk dypl. Władysław Steblik pisze : "Miejsce postoju dowództwa armii znajdowało się w Krasnobrodzie (Zapiaski) a od godziny 16.00 - w Zielonem. Był to dzień fatalnych wiadomości ogólnych i niepomyślnych wydarzeń na obszarze działań armii. Zaczęło się od tego, że zaraz z rana odebrano przez radio mego samochodu wiadomość m. in. o opuszczeniu granic Polski przez rząd i Naczelne Dowództwo. Zabroniono rozpowszechniania tych wieści, lecz w dobie radia nic długo nie udało się ukryć. Oddziały przejęły je przez własne odbiorniki lub dowiedziały się o nich od ludności. Rozeszły się one wśród wojska i wywarły nastrój najwyższego przygnębienia, uświadamiając żołnierzowi po raz pierwszy beznadziejność sytuacji i ukazując mu widmo całkowitej klęski."Poprzedniego dnia, 17 września ok. godz. 15.00 odbyła się odprawa w dowództwie armii, które od rana do zmroku stało we wsi Malewszczyzna. Na odprawie tej byli między innymi obecni generałowie:Szylling, Boruta-Spiechowicz, Sadowski i Piasecki oraz zapewne płk.dypl. Rowecki. Na odprawie tej gen. Piskor wydał zebranym dowódcom zadania i rozkazy do wykonania podjętej przez niego decyzji przebijania się armii przez Tomaszów Lubelski - Bełżec i Susiec - Narol w ogólnym kierunku na Rawę Ruską :
"- Warszawska Brygada Pancerno- Motorowa uderzy na Tomaszów dnia 18 września godz. 5.00, po liniach:
1) Krasnobród - Tomaszów i
2) Ciotusza- Tomaszów,
z zadaniem opanowania i utrzymania Tomaszowa. Rozpoznać na Bełżec, kompanią zaporową zamknąć przejścia przez Wieprz z kierunku Zamościa.
- Grupa "Boruta" ubezpieczy działanie na Tomaszów, utrzymując do świtu rejon Józefów - Hamernia - Nowiny. W mierę posuwania się się gen. Sadowskiego przejdzie do rejonu Bełżca, który utrzyma. Zabezpieczyć kierunki z Narola i Lubyczy Królewskiej.
- Grupa " Jagmin " o zmroku oderwie się od nieprzyjaciela i przejdzie na świt do Krasnobrodu, po czym maszeruje na Tomaszów w miarę postępów natarcia płk. dypl. Roweckiego (wysłać oficera łącznikowego do Warszawskiej Brygady Pancernej). Ubezpieczyć się z kierunku Zwierzyńca i Józefowa. Rozgraniczenie między (grupami) " Jagmin" i " Boruta " Malewszczyzna -Wólka Husińska - Łuszczacz - Ulów - Pasieki, wszystko dla "Jagmina ".
- Krakowska Brygada Kawalerii ubezpieczy działania od północnego wschodu, posuwając się po osi: Blizów - Adamów - Potoczek - Suchowola -Hutków - Dominikanówka - Majdan Wielki - Pańków - Szara Wola - szosa Zamość - Tomaszów do lasów płn. Tomaszów, gdzie zamknie przejścia przez Wieprz od północy. Rozpoznawać na Rachanie i Podhorce."
Wykonując rozkaz Warszawska Brygada Pancerno - Motorowa o świcie uderzyła na Tomaszów. - północnej pod dowództwem rtm. S. Łukaszewicza (d-ca 1 pułku strzelców konnych zmotoryzowanych) po osi Krasnobród - Tomaszów,
- południowej pod dowództwem ppłk. dypl. Zenona Wzacnego (d-ca 1 pułku strzelców pieszych), po dwóch osiach :
uderzenie główne, wsparte czołgami TKS i TK poprowadzone zostało wzdłuż traktu Józefów - Tomaszów oraz uderzenie osłaniające, wsparte dwiema kompaniami czołgów lekkich ( 22 czołgi 7TP) po osi na Pasieki.
Zgodnie z tytułem artykułu przedstawiamy teraz natarcie kolumny północnej Warszawskiej Brygady Pancerno - Motorowej po osi Krasnobród -Tomaszów. Wprzypisach do książki "Armia Kraków " płk Adam Zakrzewski opisuje natarcie 1 pulku strzelców konnych ( WBP-M ), na podstawie relacji oficerów tego pułku, w następujący sposób:
"1 pułk strzelców konnych pod dowództwem rtm. S. Łukaszewicza ( wobec choroby ppłk. dypl. S. Lewickiego, dowódcy pułku ) wyruszył pieszo z podstawy wyjściowej na wschodnim skraju lasu około 2 km na wschód od wsi Zielone. według posiadanych wiadomości Niemcy okopali się na wzgórzach 309 i 318 oraz trzymali Szarowolę Wschodnią, Zamiany i Rogóźno. Dowódca pułku powziął zatem następującą koncepcję natarcia: - jednym szwadronem wzmocnionym plutonem ciężkich karabinów maszynowych i plutonem moździerzy natrzeć czołowo wzdłuż traktu na wzgórze 309, uchwycić je i utrzymać;
- resztą pułku (trzy szwadrony), wykorzystując falistość terenu i podszycie lasu, podejść od południa pod wzgórze 318 i zdobyć je uderzeniem z flanki.
Zgodniez tym planem 2 szwadron rtm. J. Malinowskiego, wzmocniony plutonem ciężkich karabinów maszynowych por. Kamockiego, plutonem moździerzy ppor. Strączyńskiego i plutonem przeciwpancernym por. Marowskiego, natarł z impetem na wzgórze 309 i zdobył je. Wobec jednak odskoczenia Niemców do Szarowoli Zachodniej szwadron zmienił samorzutnie kierunek natarcia i odsłonił swoje prawe skrzydło. W tym czasie od strony Zamian nadjechały niemieckie samochody pancerne i rozpoczęły walkę ze szwadronem z takiej odległości, że jego ogień przeciwpancerny nie był skuteczny. Szwadron poniósł straty, ale wzgórze utrzymał.
Tymczasem wykonujące manewr oskrzydlający gros pułku dzięki korzystnym warunkom terenowym doszło niepostrzeżenie na jakiś kilometr od zachodniego skraju Kolonii Rogóźno. Poruszający się skrajem lasu patrol stwierdził na południowym stoku wzgórza 318 dwa działa niemieckiej piechoty. Por. Uczciwek ze swoim plutonem moździerzy wysunął się na skraj lasu, otworzył ogień i od razu zniszczył obsługę dział, tak że nie oddały one ani jednego strzału.
Wykorzystując to rtm. Łukaszewicz pchnął szwadrony do natarcia. Natrafiły one na morderczy ogień karabinów maszynowych i poniosły duże straty (np. w 3 szwadronie poległ ppor Zdzisław Korzybski, a por. Iłłakowicz i ppor Wojciechowicz zostali ranni). Jednocześnie artyleria niemiecka otwarła ogień na las ( został w nim ciężko ranny odłamkiem granatu adiutant pułku, por. Sierawski, i po paru dniach zmarł ). Nic jednak nie zdołało powstrzymać impetu natarcia. W ataku na bagnety pierwsza linia okopów została zdobyta. Niemcy ataku nie przyjęli, rzucili broń i podnieśli ręce do góry. Ponieważ w drugiej linii ogień ogień ciężkich karabinów maszynowych nie ustawał, strzelcyw wpadli do okopów i w ten sposób przemieszali się między sobą Niemcy i Polacy.
Chcąc posuwać się dalej, dowódca pułku zarządził usunięcie jeńców z okopów z podniesionymi rękami do tyłu, na otwarte pole. Jeńcy wyskoczyli, znaleźli się pod ogniem własnej drugiej linii, która jednak zorientowawszy się, że razi swoich, przerwała ogień. Wykorzystali ten moment strzelcy konni, rzucili się naprzód i zdobyli drugą linię okopów, biorąc znowu około 60 jeńców (w sumie ok. 120 - przyp.autora art.). Reszta Niemców wycofała się w popłochu. W ferworze walki, przy pomieszanych związkach, kierunek natarcia został zmieniony w stronę wsi Zamiany, przez co i tutaj prawe skrzydło natarcia zostało odsłonięte.W tym momencie z kierunku Rogóźna natarła niemiecka broń pancerna. Dorywczo zorganizowana grupa strzelców z różnych szwadronów pod dowództwem rtm. Zawiszy osłoniła ten kierunek. Jednocześnie na linii Szarowola - Zamiany ukazały się czołgi niemieckie, które następnie zatrzymały się i z dużej odległości zaczęły bezkarnie ostrzeliwać pułk, ponieważ pułkowy pluton przeciwpancerny był przy 2 szwadronie. Łączność telefoniczna została zerwana a radiostacja na ciężkich wozach nie mogła towarzyszyć pułkowi w natarciu. W tej sytuacji rtm. Łukaszewicz polecił rtm. Zawiszy jechać do dowódcy brygady z meldunkiem o tym co zaszło. Na skraju lasu pod Zielonem stały armaty dywizjonu przeciwpancernego brygady pod dowództwem mjr. Bilika (tylko jedna kompania, bo druga była przy kolumnie południowej). Zapoznany z sytuacją dowódca batalionu uważał, ze nie może się wysunąć na otwarte pole.
Dowódca brygady, płk Rowecki, otrzymawszy meldunek rozkazał pułkowi wytrwać na miejscu, dopóki nie przyjdzie mu z pomocą dywizjon rozpoznawczy brygady.
Tymczasem pod naciskiem przeciwnatarcia niemieckiego, które wyszło z Szarowoli, pułk został odrzucony i wycofał się. Rzucony do przeciwnatarcia dywizjon rozpoznawczy mjr. Kułagowskiego (13 tankietek TKS -przyp. autora art.) został również zatrzymany. Natarcie Niemców było wsparte lotnictwem, które ostrzeliwało bezkarnie pułk na otwartym polu ogniem ciężkich karabinów maszynowych. Od tego ognia w szwadronie ciężkich karabinów maszynowych poległ kpr. Skotnicki. Już o zmroku udało się zebrać i uporządkować szwadrony, których straty wynosiły 15 proc. stanów osobowych. Ponadto pułk stracił moździerz i dwa ciężkie karabiny maszynowe.
W świetle powyższego opisu przyczyną niepowodzenia kolumny północnej było obok słabości sił wadliwe zmontowanie jej natarcia. Niepowodzenie tego natarcia płk Rowecki przypisywał również bierności Krakowskiej Brygady Kawalerii na kierunku Zamiany." Ale o tym już w następnych artykułach. W cytowanej książce Władysław Steblik na str. 570 pisze: "Dowództwo armii przeniosło się między godziną 15.00 a 16.00 do wsi Zielone
(w dniu 18 września - przyp.autora art.), 10 km na pólnocny wschód od Tomaszowa. W połowie drogi między Krasnobrodem a Zielonem spotkaliśmy transportowany do dowództwa armii konwój jeńców, wziętych do niewoli przez 1 pułk strzelców konnych na wzgórzu 318 Zamiany. Twarze konwojujących ich strzelców jaśniały radością z odniesionego sukcesu. Jak się okazało przy przesłuchaniu, jeńcy ci, pochodzący z 4 dywizji lekkiej (i tak samo wzięci później z 28 dywizji piechoty), nic jeszcze nie wiedzieli o wypowiedzeniu Niemcom wojny przez Wielką Brytanię i Francję. Gdy im o tym mówiono z naszej strony, przyjmowali to albo z niedowierzaniem albo z komentarzem: "Tam do wojny naprawdę nie dojdzie, co najwyżej będzie trochę strzelaniny, a potem zawrzemy pokój. Fuhrer wie, jak to zrobić."" opracował: Lucjan Bednarz Literatura: 1.Władysław Steblik, "Armia Kraków" 1939, Warszawa, Wydawnictwo Ministerstwa Obrony Narodowej ,1975, ISBN 83-11-07434-8 |