Próba oszacowania sił jednostek WP wchodzących w skład Frontu Środkowego w dniu 17.09.1939 r.

 

17 września armia „Kraków” przygotowywała się do natarcia na Tomaszów Lubelski i Narol, gdzie drogę na Lwów przegradzały jej 4 dywizja lekka oraz wzmocniony pułk (tzw. pościgowy) 28 dywizji piechoty. Od południowego – zachodu naciskały na nią 8 dywizja piechoty oraz pozostała część 28 dywizji piechoty. Bardziej na północ od wymienionych dwóch dywizji piechoty (tworzących VIII korpus armijny) posuwały się dwie kolejne niemieckie dywizje piechoty (27 i 68), podlegające dowództwu VII korpusu armijnego. W dniu 17 września styczność ze strażami tylnymi armii „Kraków” miały jedynie ich wysunięte naprzód oddziały wydzielone. W następstwie meldunku o dostaniu się do niewoli dowództwa armii „Kraków”, Naczelny Wódz nakazał objęcie dowództwa nad tą armią dowódcy armii „Lublin” gen. dyw. Tadeuszowi Piskorowi, który wraz z częścią swoich wielkich jednostek (Warszawską Brygadą Pancerno – Motorową oraz grupą „Sandomierz”) dołączył do armii „Kraków”.
Dowódcą połączonych związków operacyjnych został gen. dyw. Tadeusz Piskor, zaś dotychczasowy dowódca armii „Kraków”, gen. bryg. Antonii Szylling, został jego zastępcą. W rzeczywistości nie doszło do scalenia sztabów armii „Lublin” i „Kraków”. W dalszym ciągu funkcjonowało odrębne dowództwo armii „Kraków”, zaś sztab armii „Lublin” stał się jednostką nadrzędną, dowodzącą całością sił.
Dowództwu armii „Kraków” podlegały dwie grupy operacyjne („Jagmin” i „Boruta”), Krakowska Brygada Kawalerii oraz jednostki dyspozycyjne. Wymieńmy na początek te ostatnie:
- 211 kompania asystencyjna;
- 123 pluton żandarmerii oraz 61 i 62 sądy polowe;
- armijne jednostki łączności – 8 kompania stacyjna łączności, 14, 15 i 18 kompanie telefoniczne kablowe, 10 kompania telefoniczna budowlana, 1 kompania radiowa;
- armijne jednostki saperów – 55 batalion saperów, 65 zmotoryzowany batalion saperów, 143, 151, 152, 153, 154, 156, 157 i 158 kompanie rezerwowe saperów, 12 i 13 samodzielne plutony elektrotechniczne, 51 i 52 dowództwa grup fortyfikacyjnych, 63 i 65 kompanie mostów kolejowych, 11 i 72 kompanie ruchowo – kolejowe oraz 5 czołówka warsztatowa mostów kolejowych;
- armijne jednostki opl – 11 i 12 ruchome kompanie przeciwlotniczych karabinów maszynowych oraz 17, 41, 51, 52, 53, 54, 55, 56 i 513 półstałe kompanie przeciwlotniczych karabinów maszynowych;
- armijne jednostki artylerii – 5 pułk artylerii ciężkiej (dowództwo + I dywizjon) oraz 6 bateria artylerii pomiarowej.
Do tego: 51 kolumna samochodów osobowych oraz szereg innych jednostek transportowych i taborowych. Na nadmiar tych ostatnich szczególnie narzekali dowódcy i żołnierze. Ppłk Jan Rzepecki, szef oddziału III operacyjnego armii „Kraków”, pisze w swych wspomnieniach:
„Jednego mieliśmy nadmiar, a mianowicie taborów, gdyż choć ginęły i odpadały całe dywizje wojsk, to tabory przeważnie przyłączały się do innych i wypełniały wszystkie osiedla, lasy i zagajniki, a za lada alarmem wypływały wszystkie na drogi. Zupełny niemal brak dyscypliny i żandarmerii utrudniał jedyne rozsądne i radykalne rozwiązanie tej trudności: zniszczenie wozów i bagaży, oddanie koni ludności lub pozabijanie. Surowe rozkazy pozbycia się zbędnych taborów nic nie pomagały. Dowódcy grup i dywizji także nie byli w stanie wytępić swoich taborów.”
Być może niektóre z wymienionych uprzednio oddziałów dyspozycyjnych dowództwa armii „Kraków” odłączyły się w okresie do 17 września od niej bądź też zostały zniszczone, czego nie udało mi się wychwycić (aczkolwiek raczej rzadko się zdarzało, by któryś z oddziałów tyłowych został zniszczony), ale zdecydowana większość z nich do końca towarzyszyła armii „Kraków”.
Dodajmy, że w I dywizjonie 5 pułku artylerii ciężkiej w interesującym nas okresie było 11 dział ciężkich. Nadto bezpośrednio dowództwu armii podporządkowana była 2 bateria 22 dywizjonu artylerii ciężkiej (z rozbitej pod Stopnicą 22 dywizji piechoty), która w dn. 17 września miała na stanie trzy działa ciężkie.
Przyjrzyjmy się teraz Grupie Operacyjnej „Jagmin”, którą dowodził gen. bryg. Jan Sadowski.
GO „Jagmin” podlegały 23 dywizja piechoty, 55 dywizja piechoty rez. oraz oddziały dyspozycyjne:
- 141, 142 i 143 kompanie rezerwowe saperów;
- 501 pluton artylerii przeciwlotniczej (z podległych uprzednio dowództwu GO „Jagmin” plutonów artylerii plot. 503 pluton już wcześniej odszedł do Chełma, a 502 pluton - do Dorohuska);
- 58, 510, 511 i 512 kompanie przeciwlotniczych karabinów maszynowych;
- 8 bateria artylerii pomiarowej.
Zdecydowanie najsilniejszą z dywizji armii „Kraków” (co nie oznacza najliczniejszą – ale wyróżniającą się zwartością) była 23 dywizja piechoty. Jej dowódca, płk Władysław Powierza, napisał w swej relacji:
„W ostatniej bitwie 20 IX 23 DP była w pełnym stanie organizacyjnym. Miała nawet o jeden dywizjon artyleryjski (dołączony) więcej. Stany kompanii po ok. 100 ludzi.”
Tak więc jeszcze w końcowej fazie bitwy pod Tomaszowem Lubelskim, w której to 23 dywizja piechoty poniosła ogromne straty, wciąż przedstawiała ona sobą ogromną siłę.
W skład 23 dywizji piechoty wchodziły trzy pułki piechoty:
11 pułk piechoty – d-ca płk Henryk Gorgoń
73 pułk piechoty – d-ca ppłk Piotr Sosialuk
75 pułk piechoty – d-ca płk Stanisław Habowski
Charakteryzując stany bojowe pułków piechoty 23 DP wieczorem 19 września 1939 roku, Władysław Steblik napisał:
„Około 2500 – 3000 bagnetów, przy czym 11 i 73 pułki piechoty miały kompanie jeszcze po około 100 bagnetów, natomiast 75 pułk piechoty, którego 1 batalion bardzo ucierpiał 1 września pod Rybnikiem (a nie został potem uzupełniony, bo batalion marszowy pułku odszedł z Oświęcimia na wschód), a 3 batalion wykrwawił się 18 września pod Zwierzyńcem, miał zaledwie 500 – 600 bagnetów.”
Przyjrzyjmy się jeszcze stanowi osobowemu tego najsłabszego z pułków (do którego, w przeciwieństwie do dwóch pozostałych pułków 23 dywizji piechoty, nie dotarło uzupełnienie w postaci batalionu marszowego). Otóż Jan Przemsza – Zieliński pisze, iż w dniu 17 września jego „kompanie strzeleckie miały przeciętnie po 120 ludzi, kompanie ckm po 100 ludzi. Bataliony II i III liczyły po około 550 – 570 żołnierzy, natomiast I batalion już około 280. ... W linii znajdowało się 31 ckm, 6 moździerzy, 9 armatek przeciwpancernych i dwa działony artylerii piechoty.” Tak więc stan osobowy pułku wynosił ok. 50% stanu wyjściowego.
Biorąc pod uwagę, że pozostałe dwa pułki miały stany o ok. 30 - 35% wyższe (warto odnotować w tym miejscu, że do 11 pułku piechoty, prócz batalionu marszowego, dotarł tytułem uzupełnienia odtworzony III batalion – sformowany na bazie kompanii fortecznej „Niezdara”, będącej faktycznie batalionem z czterema kompaniami strzeleckimi i kompanią ckm - o stanie wyjściowym – 24 oficerów i 370 podoficerów i szeregowych - w miejsce jego organicznego batalionu, zniszczonego w bitwie granicznej; z kolei 73 pułk piechoty miał cztery bataliony, bowiem jego batalion marszowy po dołączeniu do pułku nie został rozwiązany i rozdzielony między poszczególne bataliony, ale został utrzymany w składzie organicznym), więc możemy przyjąć, iż we wszystkich trzech pułkach piechoty 23 DP rankiem 17 września było około 6,5 – 7 tysięcy oficerów i żołnierzy.
Nadto do dywizji dołączony został batalion forteczny „Mikołów”, dowodzony przez ppłka Franciszka Pfeifera, będący w rzeczywistości pułkiem (sformowany on został przez batalion KOP „Małyńsk”). W chwili wybuchu w jego składzie znajdowały się trzy kompanie ckm, kompania strzelecka, kompania sztabowa oraz bateria dział pozycyjnych (33 oficerów i 2600 podoficerów i szeregowych). W jakiej kondycji był on siedemnastego dnia wojny, nie wiem.
Dywizja miała wszystkie (bądź prawie wszystkie) pododdziały specjalne i służby, przy czym w toku dotychczasowych walk, co zrozumiałe, zanotowały one zdecydowanie mniejsze ubytki od pododdziałów bojowych.
Gdy chodzi o artylerię, 23 pułk artylerii lekkiej miał w swym składzie tylko dwa dywizjony - II i III. Jego organiczny I dywizjon został rozbity 4 września między Trzebinią a Bolęcinem. 19 września został on odtworzony w składzie dwóch baterii – 6 baterii 22 pal (4 działa) i 5 baterii 24 pal (3 działa). W sumie w pułku było tego dnia 29 dział lekkich.
23 dywizjon artylerii ciężkiej walczył w składzie 55 dywizji piechoty, w zamian 23 dywizja piechoty otrzymała trzybateryjny 95 dywizjon artylerii ciężkiej (19 września - 9 dział ciężkich).
W sumie możemy szacować, iż 23 dywizja piechoty rankiem 17 września liczyła ok. 13 – 14 tysięcy oficerów i żołnierzy.
Z kolei 55 dywizja piechoty rez., którą dowodził płk Stanisław Kalabiński, była formacją, której trzon (dziewięć batalionów piechoty) stanowiły formacje Obrony Narodowej. W jej składzie znajdowały się trzy pułki piechoty:
201 pułk piechoty rez. – d-ca ppłk Władysław Adamczyk
203 pułk piechoty rez. – d-ca ppłk Albin Rogolski
204 pułk piechoty rez. – d-ca ppłk Wiktor Eichler
Zdecydowanie największą wiedzą dysponujemy odnośnie kondycji 201 pułku piechoty. Jego dowódca, ppłk Władysław Adamczyk, następująco scharakteryzował jego stan bojowy ok. południa dnia 17 września 1939 roku:
„Stan bojowy oddziałów w dniu dzisiejszym jest następujący: I baon ma jeszcze dwie kompanie po 60 żołnierzy i 5 cekaemów, baon II tylko jedną kompanię strzelców, około 100 żołnierzy i 2 cekaemy, a baon III ma dwie kompanie po 60 żołnierzy i 4 cekaemy, lecz w tym tylko jedną obsługę kompletną - reszta kaemów bez obsługi. Są jeszcze 2 działka ppanc., 5 konnych zwiadowców i 8 kolarzy. Pluton łączności ma 25 strzelców łącznościowych. Pluton pgaz 10, a pluton pionierów 16 żołnierzy. Dane te były dla mnie .przyjemną niespodzianką, według moich obliczeń było poniżej 300 żołnierzy. Z tego widać, że nawet ci najsłabsi, którzy nie nadążają w marszu, dochodzą jeszcze do swych oddziałów. Pragną dalej walczyć. Zachowali pełną wartość bojową, nie ulegli rozkładowi, mimo tak ciężkich walk i trudów odwrotu. Zbierają się znowu i znowu, nie chcą opuścić swych dowódców i swych kolegów.”
W większości opracowań spotkać się można z informacją (opartą rzekomo na powyższym cytacie!), że w pułku pozostało wówczas ledwie nieco ponad 400 ludzi, tj. ok. 12% jego stanu wyjściowego!
Tymczasem wystarczy wczytać się w tą informację, by stwierdzić, iż liczba 405 ludzi obejmuje wyłącznie żołnierzy (i to, zapewne, bez oficerów) pięciu kompanii strzeleckich oraz pułkowych plutonów specjalnych. Nie jest tu wliczone dowództwo pułku (wraz z pocztem), nie są wliczone dowództwa batalionów i służby batalionowe, a także stany trzech kompanii ckm (wiadomo jedynie, że pozostało w nich 9 cekaemów), obsługi działek ppanc. (ktoś te dwa działka musiał obsługiwać, a wciąż istniało też dowództwo kompanii ppanc.!). Nie ma mowy o dowództwie kompanii rozpoznawczej (jego dowódca poruszał się samochodem, a tu mowa jest tylko o pięciu konnych zwiadowcach i ośmiu kolarzach). A co z taborem pułkowym?! Tak więc z całą pewnością stan osobowy pułku to nie mniej niż 700 – 800 oficerów i żołnierzy!
Wydaje się przy tym, że 201 pułk piechoty był najsłabszym liczebnie spośród wszystkich pułków 55 dywizji piechoty rez.
Odnośnie kondycji 203 pułku piechoty dysponujemy dwoma sprzecznymi informacjami podanymi przez Władysława Steblika, który w jednym miejscu stwierdza, że po przejściu Wisły pod Baranowem (13 września 1939) – „stan 203 pułku piechoty zmniejszył się do siły batalionu, lecz zachował [on] dawne związki batalionowe”; z kolei nieco dalej – pisząc o batalionie ON „Oświęcim” z tegoż pułku, stwierdza on: „Za dnia 17 września batalion (około 300 bagnetów), maszerując samotnie lasami na Tereszpol – Szozdy, wycofał się do Zwierzyńca, gdzie stanął na noc z 17 na 18 września.” Można stąd wnosić, że batalion ten miał stan osobowy na poziomie niemal 50% stanu wyjściowego ( kolei Jan Przemsza – Zieliński pisze, iż batalion ten w nocy 17/18 września miał „300 żołnierzy”). A przecież jeszcze rano 20 września wciąż istniały dwa pozostałe bataliony, tj. „Rybnik” i „Tarnowskie Góry”, przy czym to batalion „Tarnowskie Góry miał być najsilniejszym z batalionów pułku (batalion „Rybnik miał być z kolei w najgorszej kondycji). Istniały też nadal oddziały pułkowe i tabor pułkowy. Spójrzmy zresztą jeszcze na następujący fragment relacji ppłka Adamczyka, który – opisując wydarzenia z 19 września – stwierdza:
„We wsi Ulów sytuacja jest niewyraźna, podobno wieś jest w posiadaniu batalionu mjra Franciszka Książka z 203 pp. Batalion ten ma około 200 ludzi.”
Batalion mjra Franciszka Książka to batalion ON „Tarnowskie Góry”, czyli I/203 pp. Jeśli jeszcze 19 września batalion ten liczyć miał 200 ludzi (możemy spodziewać się, że 17 września liczył ich więcej, co zresztą zgodne jest z sugestią, iż był on najsilniejszym z batalionów 203 pułku), a batalion ON „Oświęcim” 17 września miał mieć 300 bagnetów, to niemożliwością jest, aby cały 203 pułk piechoty stanowił równowartość batalionu.
Sądzę, iż podobną siłę co 203 pułk piechoty przedstawiał sobą 204 pułk piechoty, który – jak wynika z relacji ppłka Eichlera - jeszcze o świcie 20 września miał wszystkie trzy bataliony (z 201 pułku w tym czasie pozostała już tylko zbiorcza kompania w sile 70 „bagnetów” z dwoma ciężkimi karabinami maszynowymi). Z kolei W. Steblik pisze w kontekście wydarzeń z 20 września, iż „już niemal o świcie [dołączyły] resztki (około 300 ludzi) 204 pułku piechoty.”
55 dywizja piechoty zachowała niemal wszystkie swe pododdziały specjalne, służby, a nadto towarzyszył jej nadmiernie rozrośnięty tabor.
Artyleria 55 dywizji piechoty rez. wieczorem 19 września składała się 22 dział lekkich w 65 pułku artylerii lekkiej (I i II dywizjony 65 pal) oraz 64 dywizjonie artylerii lekkiej, a także 6 dział ciężkich (dwubateryjny 23 dywizjon artylerii ciężkiej). Wiadomo mi jest nadto, że I dywizjon 65 pal miał w swym składzie tylko dwie baterie (nr 1 i 3 - w sumie 7 dział).
Niezależnie od tego dowództwu 55 dywizji piechoty rez. podporządkowane zostało zgrupowanie ppłka Juliana Czubrytta, które odłączyło się od macierzystej 21 dywizji piechoty i od kilku dni posuwało się w oderwaniu od jej głównego zgrupowania (zresztą 21 dywizja piechoty w dniu 16 wrześniu została rozbita w boju pod Oleszycami). Jego trzon stanowił 3 pułk strzelców podhalański, który pod Tarnogrodem napotkał swój oddział nadwyżek i uzupełnił nim swoje pododdziały, osiągając w ten sposób pełne stany osobowe (200 nadliczbowych żołnierzy, jak wyczytać można w pracy Wojciecha Mosia poświeconej dziejom tegoż pułku, skierowanych zostało do taborów). W skład zgrupowania podpułkownika Czubrytta wchodził nadto II dywizjon 21 pułku artylerii lekkiej (bez swojej 4 baterii, ale za to z 7 baterią 65 pal) oraz III batalion 4 pułku strzelców podhalańskich. W. Steblik pisze o tym ostatnim, iż o świcie 18 września liczył on 300 strzelców i 5 ciężkich karabinów maszynowych, z kolei ppłk Adamczyk twierdzi, że dzień później liczył on 130 ludzi i 3 ckm (równocześnie krytycznie wypowiada się on na temat woli walki jego żołnierzy), co zdaje się stanowić pewien logiczny ciąg.
Nadto pod Majdanem podpułkownikowi Czubryttowi podporządkowany został I batalion 54 pułku piechoty w sile tysiąca ludzi z plutonem artylerii piechoty 54 pp oraz kompanią przeciwpancerną tegoż pułku.
W sumie zgrupowanie ppłka Czubrytta mogło liczyć rankiem 17 września ok. 5,5 - 6 tysięcy ludzi.
Z kolei III batalion 163 pp (ze składu 36 dywizji piechoty, pokojowy batalion KOP „Kopyczyńce”) miał, według Steblika, rankiem 18 września liczyć 600 strzelców i 12 ciężkich karabinów maszynowych, co wydaje dziwne w świetle wcześniej podanej przez niego informacji, że w dniu 14 września (podczas nalotu na Janów Lubelski) została rozbita jego 9 kompania, która ze 120 ludzi straciła 41 zabitych i 43 rannych.
Cała 55 dywizja piechoty, wraz z podporządkowanymi jej doraźnie oddziałami liczyła – zapewne – ok. 14 – 15 tysięcy oficerów i żołnierzy i miała na wyposażeniu ok. 40 dział (w tym sześć ciężkich), nie licząc dział piechoty i działek ppanc.
Teraz kolej na Grupę Operacyjna „Boruta”, którą dowodził gen. bryg. Mieczysław Boruta - Spiechowicz
W jej składzie znajdowały się dwie wielkie jednostki (6 dywizja piechoty i grupa forteczna „Śląsk”) oraz jednostki dyspozycyjne:
- 207 kompania asystencyjna
- 126 pluton żandarmerii
- dyspozycyjne jednostki łączności (9 kompania stacyjna łączności, 16 i 17 kompanie telefoniczne kablowe, 11 kompania telefoniczna budowlana oraz 12 kompania radio)
Trzon grupy operacyjnej dowodzonej przez gen. Borutę – Spiechowicza stanowiła 6 dywizja piechoty, która w pierwszej dekadzie września uległa daleko idącej dezintegracji i w zasadzie przestała istnieć jako wielka jednostka, ale zdołała się pozbierać i odbudować. Dywizją dowodził gen. bryg. Bernard Mond.
Według meldunku gen. bryg. Mieczysława Boruty – Spiechowicza, 6 dywizja piechoty w dniu 11 września (po przejściu Sanu) miała przedstawiać sobą następującą siłę:
- piechota – 3 baony (2.600 ludzi)
- artyleria – 5 baterii (1.000 ludzi)
- służby i tabory - 3.000 ludzi
Generał Boruta – Spiechowicz zaznaczył nadto, iż pododdziały dywizji wciąż nadciągają i że w związku z tym stan ten niewątpliwie wzrośnie. I rzeczywiście tak się stało. Władysław Steblik pisze:
„6 dywizja piechoty po dołączeniu o zmroku 6 pułku artylerii lekkiej oraz 12 pułku piechoty (bez 3 batalionu) zebrała się prawie w komplecie i zreorganizowała swe oddziały, wcielając do nich znaczne ilości maruderów. Artylerię swą (liczącą tylko sześć baterii) zasiliła dwiema bateriami l dywizjonu 40 pułku artylerii lekkiej i jedną baterią 11 pułku artylerii lekkiej.”
Bardziej szczegółowo W. Steblik opisuje reorganizację 20 i 16 pułków piechoty:
„Do 20 pułku piechoty dołączyły resztki 4 batalionu fortecznego por. Krawca w sile około 250 ludzi i 4 ciężkich karabinów maszynowych, ponadto wcielono około 200 „rozbitków”. Uzupełniono nimi głównie stany 2 i 3 batalionów. Po reorganizacji pułk liczył około 50 proc. etatowego stanu i miał 70 proc. stanu uzbrojenia, przy czym w l batalionie było 540 ludzi, 21 ręcznych karabinów maszynowych, 12 ciężkich karabinów maszynowych i 3 działa przeciwpancerne, w 2 batalionie - około 360 ludzi i 3 ciężkie karabiny maszynowe. 3 batalion był prawie tak silny, jak I. Ponadto pułk miał pluton przeciwpancerny, pionierów i zwiadowców konnych. ...
16 pułk piechoty też się trochę uzupełnił przez włączenie „rozbitków”, „kompanii szkolnej” (ppor. Dziubka) i kompanii wartowniczej „Kłaj” (por. Fidzińskiego). Obie te kompanie pozostawiono w organicznym składzie. 11 września pułk zreorganizował się w dwa bataliony: l - mjr Piotra Ryby, 2 - kpt. Romana Szydłowskiego oraz pluton przeciwpancerny (3 działa) por. J. Urbaniaka.”

6 pułk artylerii lekkiej posiadał wszystkie trzy dywizjony, ale z organicznych baterii pozostało mu tylko sześć (nr 1 i 3 w I dyonie, nr 6 w II dyonie i 7, 8 i 9 w III dyonie). Brakujące baterię zastąpione zostały 1 baterią 11 pal (odłączoną od 11 dywizji piechoty) oraz 2 i 3 baterią 40 pal (z 36 dywizji piechoty).
W rezultacie około południa dn. 13 września, według W. Steblika, w 6 dywizji piechoty miało być „około 5 tys. [ludzi] (wcielono do niej nad Sanem różne resztki oraz rozproszonych żołnierzy) i trzy dywizjony artylerii lekkiej niemal z całością dział.”
Na podstawie tej lakonicznej informacji wielu badaczy skłonnych było twierdzić, że oto w całej dywizji pozostało ledwie pięć tysięcy oficerów i żołnierzy, tj. 1/3 stanu wyjściowego, a przecież ewidentnie liczba ta odnosi się jedynie do pododdziałów piechoty. Cała dywizja musiała wówczas prezentować się mniej więcej tak:
- piechota – 5 tysięcy ludzi
- artyleria – 1,5 tys. ludzi
- służby i tabory – 3 – 3,5 tys. ludzi
Tak wiec stan osobowy dywizji około południa dn. 13 września to ok. 10 tys. oficerów i żołnierzy.
13 września po południu w Banachach dołączył do 12 pułku piechoty jego oddział nadwyżek, który posłużył do uzupełnienia stanów I i II batalionów oraz utworzenia kompanii nadliczbowej, która wraz z 8 kompanią miała stanowić zaczątek III batalionu (dotychczas batalion ten nie dołączył do dywizji i nie miano o nim wiedzy). Do 12 pułku piechoty dołączył nadto niepełny I batalion 48 pułku piechoty (z 11 dywizji piechoty), a do 16 pułku piechoty – batalion marszowy nr 78 „Dąb” (bez 1 kompanii i kilku plutonów).
Ok. godz. 17.30, dn. 13 września niemieckie lotnictwo zbombardowało Banachy, zadając znaczne straty 12 pułkowi piechoty (w I batalionie było 32 zabitych i rannych, a w oddziale nadwyżek – 48).
W boju pod Podsosiną Łukowską w dn. 15 września 6 dywizja piechoty straciła kilkuset oficerów i żołnierzy (w tym 104 zabitych), a w boju pod Aleksandrowem i Osuchami (16 września) – dalszych ok. stu.
Równolegle do dywizji dołączyły działające dotychczas w oderwaniu od niej bataliony - 15 września niepełny III batalion 12 pułku piechoty (bez 8 kompanii, która była przy gros dywizji), a 16 września III batalion 16 pułku piechoty.
6 DP w dniu 17 września posiadała w swym składzie 6 batalion saperów, kawalerię dywizyjną (dwa szwadrony) oraz dywizyjną kompanię kolarzy, kwaterę główną, dywizyjną kompanię łączności, kompanię asystencyjną; brakowało natomiast w jej składzie 6 baterii artylerii przeciwlotniczej (w zamian dołączyły do niej pluton dział plot. 75 mm oraz pluton dział plot 40 mm ze Stalowej Woli). Dywizja nie miała też już artylerii ciężkiej.
Niezależnie od tego, 6 dywizji piechoty (10 września) podporządkowano 12 batalion saperów (ze składu 12 dywizji piechoty) oraz 31 kompanię sanitarną. 17 września podporządkowana jej została 3 armijna zmotoryzowana kompania saperów, która początkowo miała wejść w skład armii „Prusy”, ale ostatecznie podporządkowana został dowództwu armii „Lublin”, wraz z którym dołączyła do armii „Kraków”.
Możemy zatem śmiało założyć, że stan osobowy 6 dywizji piechoty rankiem 17 września to ok. 11 – 12 tysięcy oficerów i żołnierzy i że dywizja ta miała na stanie trzydzieści kilka dział lekkich (nie licząc dział pozostających na wyposażeniu pułków piechoty).
Drugą wielką jednostką podległą dowództwu Grupy Operacyjnej „Boruta” była grupa forteczna Obszaru Warownego „Śląsk”, którą dowodził płk Wacław Klaczyński.
W jej składzie znajdowały się trzy bataliony forteczne:
- IV batalion (forteczny) 11 pułku piechoty
- IV batalion (forteczny) 73 pułku piechoty
- IV batalion (forteczny) 75 pułku piechoty
Każdy z batalionów fortecznych (według etatu) miał po trzy kompanie ckm i trzy kompanie strzeleckie oraz baterię dział pozycyjnych 75 mm. Batalion forteczny liczył 1500 oficerów i żołnierzy i miał na wyposażeniu 84 ckm, 7 działek ppanc., 8 moździerzy 81 mm, 8 miotaczy płomieni oraz 5 dział 75 mm.
Jaki był ich stan w dniu 17 września 1939 roku? Pewną wskazówką może tu być fragment z „Księgi wrześniowej chwały pułków śląskich”, w którym czytamy:
„Prowadzący Grupę batalion kochłowicki mjr Witkowskiego był od początku najsilniejszym batalionem GF, ale teraz stał się jej głównym trzonem, tak ze względu na zachowaną postawę i zwartość, ale i dlatego, że dalej był najsilniejszym oddziałem grupy; mimo bowiem znacznych ubytków bojowych ciągle liczył on około 600 żołnierzy. Inne bataliony były mniej liczne i słabsze.”
Batalion mjr Witkowskiego to IV/73 pułku piechoty, a cytowany fragment odnosi się do wydarzeń z 14 września. Ponieważ jednak w kolejnych dniach nie wydarzyło się nic, co mogłoby wpłynąć na zmianę w tym zakresie, możemy wnosić, że podobnie grupa forteczna prezentowała się rankiem 17 września.
Niezależnie od organicznych batalionów fortecznych dowództwu grupy fortecznej „Śląsk” podporządkowane zostały dwa bataliony:
- batalion asystencyjny nr 55
- batalion wartowniczy nr 56
Artylerię grupy fortecznej tworzyły dwudziałowa 12 bateria forteczna 23 pułku artylerii lekkiej, której podporządkowano dodatkowo ostatni działon I dywizjonu 55 pal.
Po przejściu przez armię „Kraków” Wisły dowództwu grupy fortecznej „Śląsk” podporządkowano oddział zbiorczy rozbitej w boju pod Stopnicą 22 dywizji piechoty, którego trzon stanowił 2 pułk strzelców podhalańskich. Jego siłę znamy dość dokładnie dzięki relacji dowódcy 2 psp płka S. Szlaszewskiego, która znalazła się w posiadaniu Władysława Steblika. Ten ostatni pisze w swej pracy:
„Zgrupowanie 2 pułku strzelców podhalańskich, według relacji płk. dypl. S. Szlaszewskiego, wieczorem 13 września liczyło; 75 oficerów i 2570 szeregowych (pododdziały sztabowe dywizji - 12 oficerów i 250 szeregowych, 2 pułk strzelców podhalańskich - 17 oficerów i 920 szeregowych pod dowództwem kpt. S. Serby); 5 pułk strzelców podhalańskich - 9 oficerów i 350 szeregowych pod komendą kpt. rez. Mroczkowskiego, 6 pułk strzelców podhalańskich - 10 oficerów i 600 szeregowych pod dowództwem por. Grajskiego, 22 pułk artylerii lekkiej - 12 oficerów i 250 szeregowych, służby - 12 oficerów i 200 szeregowych, 40 ciężkich karabinów maszynowych (z tego 12 w dywizyjnej kompanii ciężkich karabinów maszynowych), 10 działek przeciwpancernych i 13 dział (łącznie z 2 działami piechoty 2 pułku strzelców podhalańskich).”
Zgrupowanie 2 pułku strzelców podhalańskich w nalocie przeprowadzonym na Biłgoraj ok. godz. 9.00 dn. 16 września (kolumna pułku akurat wkraczała do miasta) straciło pięć dział. W rezultacie pozostało mu na stanie siedem dział.
Wieczorem 17 września od grupy fortecznej odłączyła się 6 bateria 22 pal (ze zgrupowania płka Szlaszewskiego), która wraz z 5 baterią 24 pal odeszła do dyspozycji 23 dywizji piechoty (z połączenia obu baterii, o czym była już mowa, utworzono I dywizjon 23 pal).
Zajmijmy się teraz Krakowską Brygadą Kawalerii, którą dowodził gen. bryg. Zygmunt Piasecki.
Brygada ta w toku walk toczonych w pierwszym tygodniu września poniosła znaczne straty. Kontakt z dowództwem brygady utraciły jej macierzysty 8 pułk ułanów (bez 4 szwadronu) oraz 1 bateria 5 dywizjonu artylerii konnej i 51 dywizjon pancerny. W rezultacie siły brygady miały spaść do ok. 50% jej stanu wyjściowego (nie wiem jednak, czy chodzi o stan bojowy czy stan osobowy). Ale 10 września otrzymała ona znaczące uzupełnienia. Jan Przemsza – Zieliński w Ksiedze wrześniowej chwały pułków śląskich pisze:
„10 września dołączyło do pułku [3 pułku ułanów] uzupełnienie w postaci szwadronu marszowego, przyprowadzonego przez por. Juliana Tarnowskiego (4 oficerów i 112 podoficerów i szeregowych) z plutonami por. Jana Zieleniewskiego, ppor. Adama Borowskiego i ppor. Tadeusza Wozaczyńskiego. Dowództwo nad szwadronem objął por. Jan Kamiński i w ten sposób pułk odzyskał 3 szwadron (w miejsce szwadronu pszczyńskiego rtm. Ottona Ejsymonta, walczącego w 6 DP). Z ośrodka zapasowego w Dębicy przybył także szwadron pieszy z plutonami ppor. Romana Żukowskiego i ppor. Gabriela Jatowta, szwadron ckm pod dowództwem rtm. Witolda Ertmana z plutonami por. Stanisława Schweinitz-Drelinkiewicza, ppor. Stefana Sajdaka, plut. pchor. Zbigniewa Eminowicza oraz konny pluton marszowy, którym dowodził ppor. Władysław Kubok. Rotmistrz Ertman objął dowództwo pułkowego szwadronu ckm, a pluton ppor. Kuboka został włączony do 4 szwadronu. Siły pułku były więc wzmocnione przed decydującymi walkami. Także brygada otrzymała dywizjon marszowy mjr. Jana Sroczyńskiego, składający się z dwóch szwadronów, plutonu ckm, łączności i pionierów, łącznie z taborem, a 5 pułk strzelców konnych został wzmocniony szwadronem marszowym.”
Dodajmy, że szwadronami, które weszły w skład dywizjonu marszowego majora Sroczyńskiego były szwadron marszowy 8 pułku ułanów oraz szwadron marszowy 20 pułku ułanów. Od tej pory w składzie Krakowskiej Brygady Kawalerii walczyły dwa pułki kawalerii (3 pułk ułanów i 5 pułk strzelców konnych), samodzielny dywizjon oraz samodzielny szwadron (4 szwadron 8 pułku ułanów), a także pododdziały specjalne (szwadrony łączności, pionierów, kolarzy...). 13 września brygada miała przedstawiać sobą równowartość 70% stanu wyjściowego (i znów nie wiem, czy chodzi o stan bojowy czy osobowy). W takiej też mniej więcej kondycji zastał ją ranek 17 września.
Możemy szacować, iż Krakowska Brygada Kawalerii liczyła wówczas nie mniej niż 4 – 4,5 tys. oficerów i żołnierzy i miała na wyposażeniu (w 5 dywizjonie artylerii konnej) 5 dział 75 mm.
Rankiem 20 września stan bojowy Krakowskiej Brygady Kawalerii miał – według W. Steblika – przedstawiać się następująco:
„5 pułk strzelców konnych, dywizjon mjr Sroczyńskiego i 4 szwadron 8 pułku ułanów liczyły jeszcze po około 50 – 60 proc. stanów, a najbardziej przetrzebiony 3 pułk ułanów „co najmniej 300 ludzi konno z bronią” (relacja mjr S. Sołtysika). Brygada, według oceny tegoż mjr Sołysika, mogła liczyć jeszcze około tysiąca szabel w szyku konnym (a odpowiednio mniej do walki pieszo) z jedną baterią dwudziałową.”
Trzeba przy tym uwzględnić to, iż brygada w bitwie pod Tomaszowem Lubelskim (w dniach 18 – 19 września) poniosła ogromne straty. Sam tylko 5 pułk strzelców konnych w walkach toczonych w dniu19 września stracić miał ok. 65 zabitych i rannych. Z kolei wspomniany (i określony jako „przetrzebiony”) 3 pułk ułanów jeszcze o świcie 19 września był w całkiem niezłej kondycji, ale wtedy to został zmasakrowany w boju stoczonym koło Rogoźna. S. Sołtysik, zastępca dowódcy pułku, w swej relacji napisał:
„A więc z nacierającego pułku pozostało zaledwie 9 oficerów i 67 ułanów! No i wykrwawiona bateria bez dział i zaprzęgów. ... Przecież w ostatnim natarciu na Rogoźno pułk poniósł straty w zabitych i rannych w wysokości około 70% stanu, w jakim wyszedł do natarcia.”
Ciężko ranny został wtedy dowódca pułku płk Chmielewski, a szwadrony 1, 2 i 3 oraz towarzysząca im 3 bateria 5 dywizjonu artylerii konnej zostały niemal doszczętnie zniszczone. Władysław Steblik pisze: „Ocalałe resztki liczyły 9 oficerów i 67 ułanów z 3 pułku ułanów oraz 2 oficerów i 11 kanonierów z 3 baterii 5 dywizjonu artylerii konnej.” Pozostały jeszcze te pododdziały pułku, które znajdowały się w drugim rzucie i nie wzięły udziału w tym feralnym starciu. Steblik charakteryzuje je następująco: „Ponadto w drugim rzucie pułku (2 szwadron, koniowodni, tabor) było około 300 ułanów, kilka ręcznych karabinów maszynowych, dwa ciężkie karabiny maszynowe i trzy kb przeciwpancerne.”
Jeśli istotnie w natarciu na Rogoźno trzy szwadrony + część dowództwa pułku (ale bez koniowodnych) straciły 70% stanu, a ocalało wówczas 9 oficerów i 67 ułanów, to możemy szacować, iż ich stan wyjściowy do natarcia wynosił 250 – 255 ludzi, a stan całego pułku (wraz z 2 szwadronem, koniowodnymi oraz służbami i taborami) wynosił ok. 550 - 555 oficerów i ułanów (a może nawet więcej, bowiem w tekście nie ma nic o ewentualnych jeńcach).
Spójrzmy teraz, w jakiej kondycji były jednostki, które do armii „Kraków” dołączyły wraz z dowództwem armii „Lublin”.
Do 13 września nie miały one styczności z nieprzyjacielem, a w zasadzie także później (aż do 16 września) możemy mówić jedynie o drobnych utarczkach i – oczywiście – atakach nieprzyjacielskiego lotnictwa.
Na początek zajmijmy się grupą „Sandomierz”, w skład której weszły 94 pułk piechoty (pierwotnie przeznaczony dla 39 dywizji piechoty) oraz zatrzymane do obrony Wisły pododdziały 12 i 36 dywizji piechoty (a także inne) i którą to dowodził ppłk Antoni Sikorski. Jej pierwotny skład przedstawiał się następująco:
- 94 pułk piechoty (trzy bataliony)
- 164 pułk piechoty (trzy bataliony)
- samodzielny batalion marszowy 15 dywizji piechoty
- III batalion 54 pułku piechoty
- dwie kompanie przeciwpancerne (z 12 i 36 DP)
- II dywizjon 55 pułku artylerii lekkiej (6 i 9 baterie 55 pal oraz 9 bateria 12 pal)
- dwudziałowa 2 bateria 1 samodzielnego dyonu artylerii plot 75 mm
- dwie baterie artylerii plot. 40 mm (z 22 i 6 DP)
- pluton artylerii plot. 40 mm „Mościce”
- dwie kompanie ckm plot.
- kompania saperów
W sumie – 8 batalionów piechoty, 12 dział lekkich, 26 dział przeciwpancernych, 13 dział przeciwlotniczych.
13 września obie baterie artylerii plot., na rozkaz Naczelnego Dowództwa, odeszły na wschód, a 102 kompania ckm plot odeszła do grupy ppłka S. Trzebuni.
W nocy 14/15 września grupa „Sandomierz” poniosła pierwsze, ale od razu poważne, straty. Tak oto pisze o tym Władysław Steblik:
„Grupa ppłk Sikorskiego, po uciążliwym i koszmarnym 40-kilometrowym marszu nocnym z 14 na 15 września przez płonące lasy, a na północnym skrzydle także przez zasadzki ogniowe nieprzyjaciela z rejonu Annopol - Olbięcin, osiągnęła około godziny 8.00 Modliborzyce, trzymane aż do jej nadejścia przez dywizjon rozpoznawczy Warszawskiej Brygady Pancerno-Motorowej. Wykonany w chwili dochodzenia grupy do Modliborzyc nalot bombowy na jej maszerujące kolumny zadał im poważne straty, przy czym bataliony tylne - 2 batalion 94 pułku, 2 batalion 54 pułku i l batalion 164 pułku - zostały prawie zupełnie rozbite i rozproszone. W rezultacie siła grupy spadła do sześciu batalionów (94 pułk - trzy bataliony, 164 pułk - dwa bataliony: 2 i 3 oraz batalion marszowy 15 dywizji piechoty) i dwóch baterii o ogólnym stanie około 5 - 6 tys. ludzi i siedmiu dział. 9 bateria 55 dywizjonu artylerii lekkiej gdzieś się zagubiła.”
Widzimy tu wyraźnie, że liczba 5 – 6 tysięcy odnosi się wyłącznie do oddziałów piechoty i nie obejmuje artylerii i służb. W takiej też kondycji (5 – 6 tysięcy ludzi w pododdziałach piechoty, 8 dział lekkich i 26 dział przeciwpancernych) zastał grupę „Sandomierz” ranek 17 września.
Dodajmy, że „zagubiona” 9 bateria 55 dywizjonu artylerii lekkiej, maszerując samotnie, dołączyła 18 września do oddziału ppłk S. Trzebuni.
Zajmijmy się teraz wspomnianą grupą ppłka Trzebuni”, zwaną też grupą „Stalowa Wola”. Dowodził nią ów ppłk Stanisław Trzebunia, a w jej skład wchodziły:
- batalion wartowniczy (d-ca mjr Zbigniew Koellner)
- dwa bataliony zbiorcze (drugi z nich sformowany został na bazie resztek II batalionu 49 pułku piechoty i miał przydzielone cztery działka ppanc.)
- kompania przeciwlotniczych ciężkich karabinów maszynowych nr 107 (16 ckm plot)
- kompania przeciwlotniczych ciężkich karabinów maszynowych nr 102 (do 13 września podlegająca grupie „Sandomierz”)
- kompania policjantów (ok. 100 ludzi)
- 5 bateria 6 pułku artylerii lekkiej
Jedyną w swoim rodzaju formacją (gdy chodzi o ilość zgromadzonego w niej sprzętu pancernego) była dowodzona przez płka Stefana Roweckiego (późniejszego „Grota”) Warszawska Brygada Pancerno – Motorowa. Jej organizacja wyjściowa przedstawiała się następująco:
- Dowództwo z plutonem sanitarnym i szwadronem gospodarczym - 11 oficerów i 55 szeregowych; sprzęt: 6 samochodów osobowych i terenowych, 2 samochody łączności, 5 samochodów ciężarowych, 7 motocykli;
- Pluton regulacji ruchu - 1 oficer i 29 szeregowych; sprzęt: 5 samochodów ciężarowych, 3 motocykle;
- Szwadron łączności - 3 oficerów i 84 szeregowych; sprzęt: 1 samochód osobowy, 4 samochody z radiostacjami, 10 samochodów półciężarowych, 8 motocykli;
- Dwa pułki zmotoryzowane (1 pułk strzelców konnych i 1 pułk strzelców pieszych), każdy z 4 szwadronami liniowymi, szwadronem ckm, plutonem ppanc, plutonem pionierów i plutonem motocyklistów. W pułku - 34 oficerów i 940 szeregowych; sprzęt: 2 moździerze, 3 armaty ppanc, 20 ckm, 20 samochodów osobowych i terenowych, 6 samochodów łączności, 56 samochodów ciężarowych, 3 ciągniki, 66 motocykli;
- Dywizjon rozpoznawczy - szwadron czołgów rozpoznawczych, szwadron zmotoryzowany, pluton ckm, pluton ppanc, pluton motocyklistów i pluton łączności — 15 oficerów i 363 szeregowych; sprzęt: 13 czołgów rozpoznawczych, 3 armaty ppanc, 6 ckm, 9 samochodów osobowych i terenowych, 9 samochodów łączności, 23 samochody ciężarowe, 6 ciągników, 52 motocykle;
- Dywizjon przeciwpancerny - 2 kompanie armat ppanc i pluton łączności - 12 oficerów i 241 szeregowych; sprzęt: 18 armat ppanc, 5 samochodów osobowych i terenowych, 4 samochody łączności, 16 samochodów ciężarowych, 18 ciągników, 20 motocykli;
- Dywizjon artylerii zmotoryzowanej - bateria 100 mm haubic i bateria 75 mm armat — 21 oficerów i 394 szeregowych; sprzęt: 8 dział, 7 samochodów osobowych i terenowych, 32 samochody ciężarowe, 12 samochodów łączności, 18 ciągników, 9 motocykli;
- Zmotoryzowany batalion saperów - kompania zaporowa i kompania budowlana - 24 oficerów i 424 szeregowych; sprzęt: 3 samochody osobowe, 16 samochodów ciężarowych, 4 samochody półciężarowe, 3 samochody łączności, 4 ciągniki, 3 motocykle;
- Bateria artylerii przeciwlotniczej - 6 oficerów i 163 szeregowych: sprzęt: 4 armaty 40 mm, l samochód osobowy, 1 samochód z radiostacją, 15 samochodów ciężarowych, 8 ciągników, 6 motocykli;
- 12 kompania czołgów lekkich (3 plutony po 5 wozów oraz wóz dowódcy) - 4 oficerów i 110 szeregowych; sprzęt: 16 czołgów Vickers (w tym 10 uzbrojonych w armaty, a 6 w ckm-y), 1 samochód osobowy, 8 samochodów ciężarowych, 3 terenowe samochody półgąsienicowe, 9 motocykli;
- 11 kompania czołgów rozpoznawczych (2 plutony po 6 czołgów i wóz dowódcy) - 3 oficerów i 50 szeregowych; sprzęt: 13 czołgów TK lub TKS (w tym 4 uzbrojone w nkm-y), 1 osobowy samochód terenowy, samochodów z radiostacją, 2 samochody ciężarowe, 5 motocykli;
- Dwie kolumny transportowe, kolumna benzynowa - razem 6 oficerów i 201 szeregowych; sprzęt; 3 samochody osobowe, 23 cysterny, 43 samochody ciężarowe, 6 motocykli;
- Warsztat naprawczy - 1 oficer, 29 szeregowych; sprzęt: 2 samochody-warsztaty, 4 samochody ciężarowe, 1 motocykl.
W walkach w rejonie Urzędowa Warszawska Brygada Pancerno – Motorowa straciła kilkunastu zabitych i rannych, a także dwa „Vickersy” i jedną tankietkę.
Z kolei do brygady włączone zostało zgrupowanie pancerne majora Stefana Majewskiego (b. dowódcy 11 dywizjonu pancernego), w składzie którego znalazły się:
- 11 dywizjon pancerny;
- 62 kompania czołgów rozpoznawczych (do której włączono resztki 61 kompanii czołgów rozpoznawczych);
- 2 batalion czołgów lekkich
- 33 dywizjon pancerny.
Według majora Majewskiego („Jedenasty pancerny”), tak 11 dywizjon pancerny jak i 62 kompania czołgów rozpoznawczych (przed włączeniem do niej 61 kompanii czołgów) pod względem ilości czołgów przedstawiały równowartość plutonu, z czego możemy wnosić, iż w każdej z wymienionych jednostek było po ok. sześć czołgów. Z kolei wiemy, że w 61 kompanii czołgów rozpoznawczych, w momencie włączenia jej do 62 kompanii czołgów były cztery czołgi. Rajmund Szubański uważa, że w sumie w tych trzech jednostkach rankiem 18 września było „około 15 czołgów”, z czym można się zgodzić...
2 batalion czołgów lekkich miał na stanie 22 czołgi 7-TP. Nie wiemy natomiast, ile czołgów było w 33 dywizjonie pancernym. W relacji Stefana Majewskiego znajdujemy jedynie informację, iż na skrajnym prawym skrzydle natarcia Warszawskiej Brygady Pancerno – Motorowej w dn. 18 września posuwał się pluton 33 dywizjonu pancernego z czterema czołgami. Podejrzewam, że nie były to wszystkie czołgi tego dywizjonu, aczkolwiek pewności mieć nie mogę. Prócz czołgów, 33 dywizjon pancerny, miał w dniu 18 września jeszcze na stanie dwa samochody pancerne (11 dywizjon pancerny nie miał już ani jednego samochodu pancernego, bowiem te nie były w stanie sforsować piaszczystych traktów Puszczy Solskiej i trzeba je było zniszczyć). Dodajmy, że w składzie zgrupowania pancernego majora Majewskiego była jeszcze kompania piechoty (ok. 150 żołnierzy) złożona z załóg zniszczonych czołgów i samochodów pancernych.
W sumie więc Warszawska Brygada Pancerno – Motorowa w dniu 17 września liczyła zapewne ok. 5 tysięcy oficerów i żołnierzy i miała na stanie przeszło 80 czołgów, w tym 22 czołgi lekkie 7-TP oraz 14 czołgów lekkich „Vickers”.
Kończąc tą „wyliczankę”, nie możemy nie wspomnieć o pozostałościach 21 dywizji piechoty, która 16 września w boju pod Oleszycami straciła ok. 100 zabitych (pośród zabitych był jej dowódca gen. Kustroń), 300 rannych i 2700 wziętych do niewoli i przestała istnieć jako zwarta jednostka. Niektóre jej części zdołały jednak wydostać się za Tanew i dołączyć w dniach 17 – 18 września do sił głównych armii „Kraków”. Władysław Steblik pisze:
„Według późniejszych wiadomości i relacji powojennych do armii za Tanew przedarły się następujące oddziały;
- Zgrupowanie ppłk. dypl. B. Warzyboka - części 4 pułku strzelców podhalańskich (2 batalion z jedną kompanią 1 batalionu), części kompanii Obrony Narodowej „Żywiec”, bateria artylerii (7 bateria 21 pułku artylerii lekkiej?), części szwadronu kawalerii dywizyjnej i 21 batalionu saperów oraz resztki 202 pułku piechoty rez. ppłk. Z. Piwnickiego wraz z częścią rannych (m. in. mjr. M. Drabikiem z 202 pułku i ppłk. dypl. Z. Pawłowiczem szefem sztabu dywizji). ...
- Słaby batalion zbiorczy 21 dywizji piechoty górskiej pod dowództwem kpt. M. Podniesińskiego (adiutanta 4 pułku strzelców podhalańskich) dołączył wieczorem 17 września w Nowinach do 16 dywizji piechoty i z nim pomaszerował do rejonu zbiórki 6 dywizji w lesie Susiec. ...
- Części pułku Korpusu Ochrony Pogranicza 1 brygady górskiej ppłk. W. Wójcika wraz z 8 baterią 21 pułku artylerii lekkiej ppor. E. Kuźniara ...
- 7 bateria zbiorcza (trzy działa) 21 pułku por. L. Galocza. ...
- 9 bateria 21 pułku, która od Mielca wycofywała się na Nisko - Zwierzyniec, 17 września przyłączyła się do Grupy Operacyjnej „Śląsk” („Jagmin”) lub do Warszawskiej Brygady Pancerno-Motorowej.”

Interesującą informację na temat kondycji pułku KOP ppłka Wójcika w dniu 17 września odnaleźć możemy w cytowanej już wielokrotnie relacji ppłka Adamczyka, dowódcy 201 pułku piechoty:
„Niepokój mój wzrósł, gdyż dosłyszałem dalekie strzały od strony Majdanu Kasztelańskiego. Dowiaduję się, że tam jest jakiś pułk KOP, a wkrótce potem nadjechał stamtąd ppłk Wójcik. Oświadczył, że z rozkazu gen. Sadowskiego, dowódcy Grupy Operacyjnej, ja mam zluzować jego pułk i zorganizować obronę Górecka na wzgórzach przed wsią. ... Pułkownik informuje mnie, że ma dwa bataliony liczące po 300 żołnierzy i 12 cekaemów. Zdziwiłem się, że KOP ma jeszcze tak silne bataliony i tak dużą ilość cekaemów.”
A skoro jesteśmy już przy pododdziałach 21 dywizji piechoty i 1 brygady górskiej, które dołączyły do armii „Kraków” po klęsce oleszyckiej, musimy wspomnieć o licznych służbach i taborach, a także o dwóch bateriach 1 brygady górskiej (151 i 152 baterie artylerii górskiej – w sumie sześć dział 65 mm).
Armia „Kraków” rankiem 17 września liczyła ok. 70 – 80 tysięcy oficerów i żołnierzy i miała na wyposażeniu około 175 - 180 dział artyleryjskich oraz odpowiednio większą liczbę dział artylerii piechoty, przeciwpancernych i przeciwlotniczych, a także przeszło 80 czołgów.
Jak widzimy, to nie jakieś resztki polskich wojsk próbujące wyrwać się z zaciskającego się wokół nich pierścienia okrążenia walczyły pod Tomaszowem Lubelskim, ale potężny związek operacyjny, jakim ówcześnie była armia „Kraków”. Działania pod Tomaszowem Lubelskim i Narolem były poważną operacją militarną, która nie wiadomo jak by się skończyła, gdyby w przeddzień do wojny nie włączyły się wojska rosyjskie i gdyby w następstwie tego nie doszło do ewakuacji władz RP i Naczelnego Dowództwa WP do Rumunii
W rezultacie bitwa pod Tomaszowem Lubelskim toczyła się już w zmienionej sytuacji ogólnej, co nie pozostało bez wpływu na decyzje i postawy dowódców i żołnierzy biorących w niej udział. Nie mniejsze znaczenie miała tu też możliwość szybkiego przerzucenia przez Niemców pod Tomaszów Lubelski 2 dywizji pancernej, która w związku z akcją wojsk rosyjskich w dniu 18 września, o godzinie 0.30 otrzymała rozkaz wstrzymania działań w kierunku na Kamionkę Strumiłową i pozostania w rejonie Rawa Ruska - Żółkiew (każdy, kto choć trochę śledził przebieg bitwy tomaszowskiej wie, że ewentualne nieco późniejsze włączenie się 2 dywizji pancernej do tejże bitwy najprawdopodobniej skutkowałoby zniszczeniem stojącej w Tomaszowie Lubelskim 4 dywizji lekkiej oraz broniącego Narola pułku pościgowego 28 dywizji piechoty...).


Autor - wojtek

Tekst w całości pochodzi ze strony - Forum Muzeum Powstania Warszawskiego

 

Dodaj komentarz


Kod ochronny
Odśwież